Szukaj

  • 0

Początki...

damian, 13 kwiecień 2020
Początki...

Podobno lenistwo jest cechą geniuszy i zaczynem postępu i wynalazków. A gdzieś na przeciwległym biegunie leży maruderstwo. Nas maruderstwo nie doprowadziło ani do postępu, ani wynalazku. Ani geniuszu. Maruderstwo było startem myśli pod tytułem „zróbmy swoje ciuchy”.

Nie mówimy, że na rynku czegoś partykularnie brakowało. My po prostu nie wpisaliśmy się w ofertę. Jak zaczynaliśmy od pierwszych koszulek szytych pod siebie i projektowanych w paint’cie wydawało się, że to zamknie sprawę. Na dłużej niż parę dni. Dalej nam czegoś brakowało. Czego?

  • Wzornictwa – mało kto używa odważnie możliwości jakie daje szycie ubrań sportowych. Fullprint (koszulka całkowicie zadrukowana wzorem) to częściej przypadek niż cel sam w sobie. My od początku chcieliśmy zrobić coś oryginalnego, coś odrobinę bardziej szalonego. A proste wzory w kolekcji mamy po to, żeby unaocznić sobie jak nieproste są te mniej proste.
  • Lekkości – jeżeli czegoś nie zrobił topowy koncern w Azji, to prawdopodobnie jest dość mięsiste i ciężkie. A założeniem było, że ma być lekko, zwiewnie. To trochę jak dobra koszula – odwdzięcza się komfortem, ale oblewasz ją barszczem na urodzinach teścia tylko raz.
Użyj mnie, zużyj mnie, daj mnie używać dalej...
  • Eko – świata nie zbawimy, ale możemy spowolnić jego ewentualną degradację. Możemy też wspomóc lokalne firmy, polskie szwaczki. Jasne, dałoby się to zrobić w Chinach za 1/10 ceny mając te aspekty głęboko w poważaniu. Ale, że słabo segregujemy śmieci, to chociaż tutaj nadrobimy nasze ignoranctwo.

Dodatkowym argumentem było też to, aby zrobić coś polskiego, nawet jeśli w skrajnie niszowym zakresie miałoby promować nasz kraj poza jego granicami. 

A jak realnie wyglądały pierwsze kroki? Z przymrużeniem oka:

  • Dowiedzieliśmy się, że każdy materiał mimo takiego samego składu może mieć tysiąc różnych odsłon - rodzaj przędzy, układ tkaniny... to trochę tak jak tłumaczenie facetowi, że istnieją więcej niż dwa kolory (ładny i ...);
  • Cechą wielu polskich smallbiznesów nastawionych na sprzedaż do innych smallbiznesów jest "overpromise, underdeliver" - zasadniczo każdy to robił i wie jak, ale w praktyce dostaje się zamiast prototypu mało chłonną ścierkę do podłóg. Trochę jak zakupy ciuchów na AliExpress - rozmiar nie ten, kolor nie ten, fason inny i w ogóle czemu moje spodnie są spódniczką?
  • Nic na ekranie komputera nie wygląda tak samo jak finalny produkt - brzmi jak zwierzenia pół-zawodowego użytkownika Tindera, ale to jest właśnie najlepsza analogia;
  • Komunikacja z projektantem - Olek, nasz prywatny projektant, jest genialny i go wielbimy, ale trzeba przyznać, że pragmatyczne "i zrób takie, o, fajne coś, wzorek, wiesz, żeby wyglądało super", pomimo że w myślach klarowne, przebywa długą drogę nim znajdzie się poza murami szwalni. I tylko nie wiem, czy więcej nerwów kosztuje to Olka, czy nas...
Wstępna odpowiedź projektanta na koncepcje vs. wizja finalnego produktu...
  • Koncepcje - na pierwszą kolekcję złożyło się pewnie ok 100 wzorów w fazie dopracowywania - a finalnie większość z tego co możecie kupić znajdowało się w obrębie pierwszych 25-ciu... z drugiej strony kolejne 90 wzorów mamy na półce - może któryś podpasuje specyficznie dla Was?
  • Innowacje - mieliśmy parę pomysłów, które dalej wydają się mieć sens, ale nie były na daną chwilę wykonalne. Przyczyny były różne - brak sensownego wykonawcy, brak produktu o pożądanych właściwościach, aż po cały lock down przez który nasz włoski podwykonawca stwierdził, że na razie ma pauzę w biznesie i może kiedyś wrócimy do rozmowy. Koniec końców frustracje z niezrealizowanych koncepcji równoważy (może nawet z nadmiarem) to, co udało się zrobić.
  • Testowanie - to akurat było super. Zrobiliśmy parę kkm po górach w zeszłym sezonie w imię testowania ciuchów. Uczucie, kiedy inni wytykają Ci kolejny wypad w góry a Ty możesz wmówić, że zasadniczo to podróż służbowa...

Czy było warto? Jasne, że tak. 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj